e-papieros – wrażenia po miesiącu
01 paĹşdziernika, 2009
Dzisiejszy, gościnny, wpis jest autorstwa mojego kolegi – Tomka ‘tonida’ Nideckiego, autora blogów tonid.jogger.pl oraz spam.jogger.pl, zachęcam do czytania.
Ponieważ kilkukrotnie dopytywano mnie, jak sprawdza się e-papieros, którego sobie zafundowałem jakiś czas temu, postanowiłem podsumować moje „doświadczenia” w tej materii po około miesiącu zaciągania się tymże wynalazkiem.
1. Jaki e-papieros wybrałem
Zdecydowałem się, zupełnym przypadkiem, przechodząc koło stoiska w Złotych Tarasach (na 1 piętrze obok głównych schodów ruchomych), a więc mój wybór padł na sprzedawane tam produkty. Produkt tenże zwie się Intellicig EVO, a więcej informacji na jego temat można znaleźć na stronie http://www.intellicigevo.pl/ — tam też jest sklep internetowy, ale z niego nie korzystałem. Wybrałem model „limited edition”, czarny z niebieską diodą ^^. +50 do lansu.
2. Jak to działa
Wiele osób pyta się, jak działa e-papieros. Generalnie składa się on z trzech części:
- Główna („przednia”) część e-papierosa to akumulator. Jest ładowany poprzez wykręcenie i wkręcenie do ładowarki. W zestawie dostępnym w Złotych Tarasach jest tylko ładowarka USB, ale są też dostępne „sieciowe” i „samochodowe” (chyba). Na zdjęciu widać zestaw brytyjski, jak widać tam jest też ładowarka sieciowa.
- Środkowa część e-papierosa to żarnik z czujnikiem podciśnieniowym. Wykrywa, kiedy „ciągniemy” i podgrzewa wkład.
- Część odpowiadanąca filtrom zwykłych papierosów to wymienialny (nasuwany na żarnik) wkład. Wewnątrz jest gąbka nasączona wodą, gliceryną i nikotyną. Gliceryna powoduje powstawanie widocznej pary (wyglądającej jak dym). Nie ma tu więc żadnych substancji smolistych ani innych syfów. Dla paranoików ostrzeżenie: e-papierosy są na rynku zbyt krótko, by były jakieś rzeczowe badania nt. długotrwałych efektów wdychania gliceryny, ale prawdopodobieństwo, że wdychana może być szkodliwa, jest bardzo małe.
3. Koszty
Intellicig EVO kosztuje obecnie 179 zł, a wkłady kosztują 3,50 sztuka (sprzedawane w paczkach po 5). Jeden wkład to odpowiednik ok. 10 papierosów i to generalnie się sprawdza.
4. Zalety
Zacznijmy od zalet, może w podpunktach dla wygody.
4.1. Bardziej „opłacalny” od normalnych papierosów. Ponieważ faktycznie palę około 3-4 wkładów dziennie (a kiedy dawniej paliłem „zwykłe” fajki, to było nawet 2 paczki dziennie), wydaję około 30% mniej, niż na „normalne” papierosy.
4.2. Że zdrowszy, to chyba oczywiste. Nie ma efektu „zamulenia”, nie ma aż takiego „kaca papierosowego” [choć troszkę jednak jest, bo nikotyna robi swoje], nie ma zadyszki przy wchodzeniu po schodach itp.
4.3. Nie śmierdzi. Nie ma żadnego zapachu. Nie jedzie z gęby, nie śmierdzi mieszkanie, nie przeszkadza dziewczynom/chłopakom, nikomu wokół. Nikt się do nas nie może więc doczepić, że palimy.
4.4. Można palić wszędzie. To nie jest papieros. Nie mogą nas wywalić z knajpy za palenie. Z autobusu. Z metra. Z samolotu.
4.5. Przestały mi smakować zwykłe fajki. Są wybitnie niesmaczne. Mam w domu nawet jeszcze paczkę Djarumów Black, które kiedyś uwielbiałem, a teraz nie jestem w stanie wypalić więcej niż 1-2 dziennie i średnio mi leżą. Już o zwykłych fajkach nie mówiąc, ble. Na początku paliłem „hybrydowo”, pół na pół zwykłe i e-, teraz praktycznie tylko i wyłącznie e-.
4.6. Wiele osób pyta, jakie jest odczucie przy paleniu. Trudno to wyjaśnić, ale można pójść do punktu sprzedaży i spróbować (przynajmniej w Złotych Tarasach próbowałem przed zakupem). Moim zdaniem jest większe odczucie przyjmowania nikotyny, czyli „bardziej wali w łeb”, ale nie ma niesmaku. Ja palę wkłady mentolowe (są dostępne chyba w 20 smakach), które mi osobiście bardziej pasują, niż normalne.
5. Wady
5.1. Największą wadą jest żywotność akumulatora. Niestety wystarcza na mniej-więcej połowę albo mniej mojego „dziennego zapotrzebowania”, ale ja palę sporo. Natomiast już po kilkunastu minutach ładowania mogę palić znów przez około godzinę, więc po prostu doładowuję wedle potrzeb. Jednak przed wyjściem na imprezę trzeba zostawić na godzinkę-dwie, żeby się w pełni naładował, albo upewnić się, że na imprezie ktoś będzie miał laptopa, żeby podładować ^^ (no i pamiętać, aby wziąć ładowarkę). Albo mieć zwykłe fajki w zapasie.
5.2. Zauważyłem, że czujnik jest bardzo wrażliwy na sposób transportu. Osobiście noszę zarówno sam e-papieros, jak i wkłady oraz ładowarkę w przytroczonym do pasa woreczku (od słuchawek Kossa akurat). Można kupić sobie papierośnicę i w niej nosić. W kieszeni nie polecam, bo można zgubić (i dwie stówy w plecy). Jeśli jest transportowany nieodpowiednio, jeśli jest na niego wywierany „boczny nacisk”, czujnik sam działa (na szczęście nie „przepala się” bo ma mechanizm zabezpieczający przed zbyt długim działaniem) i już nie raz na imprezie okazywało się, że przychodzę, a akumulator jest wyczerpany (!). Tak samo zauważyłem, że jest „wrażliwy” na otoczenie. Jeśli na miejscu jest mało świeżego powietrza, to potrafi nie działać. Wtedy np. po wyjściu przed knajpę po chwili zaczyna działać.
5.3. Koszt wstępny wydaje się dość duży, ale tak jak już napisałem, z czasem się zwraca ze względu na cenę wkładów.
5.4. Niestety, wkłady do Intellicig dostępne są tylko w Złotych Tarasach oraz w sklepie internetowym, więc trzeba „zainwestować” i kupić na zapas (ja kupuję po 50 wkładów na raz, tak raz na 2 tygodnie średnio wychodzi, ale jak ktoś mniej pali to rzadziej). Jeśli ktoś ma blisko ZT i często tam zagląda, to nie ma problemu. Gorzej, jak się np. pracuje w domu tak jak ja (albo gdzieś na peryferiach i mieszka w okolicy) i rzadko bywa w centrum.
5.5. Ponieważ e-papieros się „nie wypala”, samemu trzeba kontrolować ile się pali. Ma to swoje zady i walety. Plusem jest to, że można np. wziąć dwa machy i schować. Minusem to, że jak się siedzi przy kompie, to można przesadzić.
5.6. Największym niebezpieczeństwem są nasi wspaniali parlamentarzyści, którzy planują zdelegalizowanie sprzedaży tych wynalazków, bo siedzą w kieszeni lobby produktów nikotynowych takich jak plastry, czy gumy do żucia (firmy produkujące papierosy nie mają nic przeciwko e-papierosom i nie postrzegają ich jako „zagrożenie”). Dopóki te plotki nie zostaną potwierdzone lub zdementowane, niektórzy mogą nie chcieć wydawać 200 zł, żeby potem się nie okazało, że wkładów już nie mogą dokupić… Ja zaryzykowałem i nie żałuję. Najwyżej stracę. Ale dla mnie osobiście zalety zdecydowanie przeważają nad wadami.
Wybór jest Wasz. Ja zacząłem z powrotem palić, bo brak nikotyny powodował ciągłe łaknienie i przez 9 miesięcy kiedy nie paliłem przytyłem 15 kilo. Od miesiąca, nie przechodząc na żadne diety i ruszając się mniej-więcej z taką samą intensywnością jak poprzednio, straciłem już 5 kilo. A jednocześnie teraz nie jedzie mi w domu, nie przeszkadzam nikomu jak palę i czuję się lepiej niż po standardowych fajkach. Nie każdemu e-papieros będzie pasował, ale zachęcam do wizyty w ZT i spróbowania. Mi wystarczyły dwa machy, żebym wyłożył kartę płatniczą i wrócił do domu z tym wynalazkiem.
Tagi: biuro,do domu,do noszenia,usb,zdrowie
Śledź ten post